Siedziałam w kuchni obracając w palcach pierścień, który znalazłam w pokoju Lenny'ego. Przypominał posrebrzanego węża zwiniętego w okrąg, w którym wyryte były dziwne znaki. Przyglądałam im się uważnie. Nie potrafiłam ich rozczytać, lecz coś w środku mówiło mi, że powinnam znać te symbole.. Westchnęłam i spojrzałam w okno przysłuchując się śmiechom z salonu.
-Haahah, ty myślisz, że byłeś hardkorem?-zawołał Yo-Chłopie, ja będąc takim berbeciem wlazłem na wierzchołek sosny i...!
Uśmiechnęłam.się wyobrażając sobie ten widok. Nagle zdałam sobie sprawę, że nie pamiętałam ani momentu z własnego dzieciństwa. Próbowałam przypomnieć sobie cokolwiek.. Lecz nie potrafiłam. Jak to było możliwe? Żeby nie pamiętać ani jednej chwili z okresu dzieciństwa?
Zamyślona wstałam i skierowałam się na schody, ale nie zrobiłam nawet trzech kroków, gdy usłyszałam za sobą Olivie.
-Gdzie idziesz? Do Lenny'ego?-spytała ostro. Zacisnęłam dłonie w pięści próbując nad sobą panować.
-Tak, a co? Zabronisz mi?-warknęłam nawet się nie odwracając. Słyszałam jak dziewczyna prycha.
-A żebyś wiedziała. Przypominam, że jesteś w moim domu.
-Tak. Jestem. Ale nie musze-powiedziałam spokojnie i poszłam na góre. Jeszcze w połowie schodów doleciały mnie słowa Olivi.
-Gdyby nie Lenny w ogóle by cię tu nie było-syknęła. Stanęłam wmurowana. Jeszcze mocniej zacisnęłam pięści wbijając sobie paznokcie w dłonie.
-Nie zbliżaj się do niego. Dobrze ci radze-warknęła i znikneła w kuchni. Przez chwile patrzyłam wściekła w ściane. Potem poszłam do pokoju Lenny'ego. Zamknęłam i warknęłam do siebie.
-Następnym razem rzuce w nią czymś ostrym... Przysięgam-odwróciłam się i zobaczyłam właściciela pokoju siedzącego na łóżku i chowającego coś za plecami. Popatrzyłam na niego uważnie.
-Co tam masz?-spytałam robiąc krok w jego strone. Chłopak podniósł się i odwrócił do mnie tyłem i schował to coś do jednej z szuflad. Kiedy spojrzał na mnie odparł
-Nic ciekawego-uśmiechnął się krzywo. Przekrzywiłam głowe w lewo i spytałam smutno
-Nie pokażesz mi..?
-Nie jest godne twojej uwagi.
-Ja mam inme zdanie na ten temat..-powiedziałam cicho stając bardzo blisko Lenny'ego. Przez moment patrzyliśmy sobie w oczy. Potem ktoś nagle otworzył drzwi. Oboje tam spojrzeliśmy. Sammy patrzył na nas dokładnie takim samym wzrokiem jak rano Michael. Poirytowana przewróciłam oczami i odsunęłam się od chłopaka. Bracia wymienili porozumiewawcze spojrzenia i popatrzyli na mnie. Uniosłam dłonie do góry i powiedziałam
-Wiem, wiem. Ide do łazienki..-mruknęłam i wyszłam z pokoju. W przedpokoju stanęłam.czując na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się, ale nie było nikogo.. Tylko pusta ciemność. A jednak coś mówiło mi, że nie jestem sama.. Odetchnęłam by uspokoić nerwy, gdy nagle czyjaś dłoń zacisnęła się na moich ustach. Poczułam nagły ścisk w żołądku.
-To za wszystko co mi zrobiłaś, suko-syknął ktoś prosto do mojego ucha. W tym samym momencie poczułam jak coś ostrego wbija mi się w brzuch. Kilka takich ciosów i zostałam pchnięta na podłoge. Jedną ręką trzymałam się za brzuch, a drugą podpierałam się, żeby całkiem nie upaść. Spróbowałam dojrzeć kto to zrobił, lecz napastnik przycisnął mnie nogą do ziemi. Jęknęłam i uderzyłam policzkiem w posadzke z głuchym łomotem. Przed oczami natychmiast mi pociemniało i wszystkie odgłosy z dołu jakby zcichły i oddaliły się.. Wszystko się oddalało..
Lenny? Nie wiem co to! >.<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz