sobota, 20 grudnia 2014

"W innym świecie"

Po tym jak chłopak opuścił chatke przestałam płakać i rozejrzałam się dookoła. Warunki tutaj znacznie różniły się od tych w zamku. Mogłam się tego bardzo łatwo domyślić. Wstałam z kanapy i rozejrzałam się za jakimiś ubraniami. To któte miałam na sobie do niczego się już nie nadawało. Poszperałam troche po chatce i znalazłam rycerski strój. Szybko się w niego przebrałam i opuściłam dom mojego wybawcy. Rozejrzałam się. Nie znałam tych terenów, nigdy nie byłam poza zamkiem. A tam nie mam zamiaru wracać. Usłyszałam śmiech, więc schowałam się spowrotem za drzwi do chatki. Śmiech był coraz głośniejszy.
-Ej, a widziałeś tą blondyne? Hahah, ta to dopiero ostra była- zawołał jeden głos
-Ta? Pf! Ta, która zwiała z Lennym była..-urwał drugi głos zachaczając o coś nogą. Pierwszy zaczął się śmiać i powiedział.
-Ty! Patrz! Dom Lenny'ego! Ciekawe czy tam są?-zaśmiał się i podszedł do drzwi. Odwróciłam się przodem do drzwi i zmrużyłam oczy. Kiedy tylko się otworzyły mężczyzna oberwał w twarz z pół obrotu i padł nieprzytomny pod moje nogi. Popatrzyłam na drugiego, który natychmiast wymjerzył we mnie miecz. Uśmięchnęłam się lekko i skoczyłam na niego łapiąc go za ramiona. Kolanem uderzyłam go w szczękę, w której coś chrupnęło. Facet upadł na plecy, a ja wylądowałam na obu nogach. Spojrzałam na nich i skrzywiłam się.
-Mój ojciec jest zły?-zapytałam się sama siebie-A kto ich przyjmuje do rycerstwa?
Podeszłam do nich i obojgu zabrałam miecze. Obróciłam oba w dłoniach jednocześnie i schowałam je za pasy na plecach. Rozejrzałam się ponownie zastanawiając sie, w którą strone iść.
-Przydałaby mi się mapa..-mruknęłam do siebie.
-Mapa? A może być przewodnik?-powiedział ktoś z tyłu. Obruciłam.się w podskoku. Popatrzyłam na dziewczyne zdziwiona. Była wysoka, bardzo szczupła i chowała się pod wielkim kapturem od płaszcza ciągnącego się po ziemi. Zmierzyłam ją od stóp do głowy. Nie wyglądała na kogoś z Piekła. Ale skoro nie była stąd to musiała wiedzieć gdzie jest wyjście.
-A pomożesz mi się stąd wydostać?-zapytałam chłodno. Dziewczyna kiwnęła głową, a spod kaptura błysnęły jej białe zęby w uśmiechu.
-Przyszłej władczyni Piekła nie wypada uciekać-zaśmiała się i ruszyła przodem. Przez chwile stałam wmurowana. Kiedy się otrząsnęłam dogoniłam zakapturzoną postać i spytałam
-Kim jesteś, skąd wiesz kim ja jestem i skąd jesteś?
Usłyszałam jak dziewczyna śmieje się cicho. Miała perlisty śmiech, zupełnie inny niż te, do których przywykłam.
-Skąd wiem kim jesteś? Powiedzmy, że tam skąd pochodzę jesteś bardzo znana. Tak samo jak pewien młodzieniec, do którego musze cię zaprowadzić. Ja nazywam się Light, a miejsce mojego pochodzenia nie jest ci do niczego potrzebne.
Zatrzymała sie. Stanęłam obok i spojrzałam przed siebie. Zobaczyłam wielkie wrota pilnowane przez czterech strażników.
-Musimy się tam dostać-powiedziała Light. Spojrzałam na nią.
-Jak? Przecież tego pilnują.
-Ty masz broń, a ja znam pewien trik-uśmiechnęła się. Spojrzałam na strażników.
Po chwili siedziałam między mieczami, toporami i włóczniami na drewnianym wozie, który ciągnęła Light. Poczułam jak się zatrzymujemy. Po chwili jeden ze strażników spytał
-Co to za wóz?
-Zapasy broni dla rycerzy piekieł na ziemi-dziewczyna odparła oschło.
-Sprawdźcie to-warknął strażnik. Zmrużyłam oczy i powoli wyciągnęłam jeden z mieczy. Kiedy tylko strażnik stanął na przeciwko mnie zaskoczony szybkim ruchem wsunęłam ostrze w jego klatke piersiową. Z jego ust polała się ciemna krew. Wyciągnęłam miecz z ciała mężczyzny i zeskoczyłam z wozu. Skoczyłam w strone drugiego strażnika i przebiłam mu bok. Złapał się za żebra i upadł na kolana. Spojrzałam na dziewczyne stojącą obok dwóch martwych strażników. Popatrzyłam na nią zaskoczona, ale nic nie powiedziałam. Pobiegłam za Light do wrót.

Stałyśmy w jakimś pomieszczeniu z wieloma drzwiami. Spojrzałam na moją towarzyszke. Nie miała już na sobie płaszcza, tylko długie czarne spodnie i błękitną bluzke. Długie białe włosy splecione miała w warkocze. Zlustrowała mnie białymi oczami.
-Ładnie ci w tym odcieniu niebieskiego, wiesz?-stwierdziła mierząc mnie krytycznym wzrokiem. Spojrzałam na siebie. Miałam ciemno niebieskie, opinające spodnie i bluzke w kolorze nieba, która zsuwała mi się z jednego ramiona.
-Gdzie my jesteśmy?-zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Na ziemii. Trzeba go teraz znaleźć...-mruknęła pod nosem. "Kogo?" pomyślałam idąc za dziewczyną.
Po chwili zatrzymałyśmy się przed wielkim budynkiem.
-Poczekamy tu. Zaraz wyjdzie-stwierdziła Light i spojrzała na mnie uśmiechnięta. Lekko się uśmiechnęłam, ale nie miałam pojęcia o kim ona mówi. Po krótkiej chwili Light skoczyła w bok, a po chwili zjawiła się ponownie trzymając za rękę jakiegoś chłopaka. Popatrzyłam na niego uważnie i poznałam w nim chłopaka z karczmy. Patrzyliśmy na siebie tak samo zdziwieni.
-No. A teraz masz jej pilnować i chornić przed ekskortoą poszukiwawczą. Jesteś zaszczycony. Musisz być to jest sama królewna piekieł. Jesteś jej obrońcą-dziewczyna zaśmiała się i po chwili oddaliła znikając jak kamfora. Spojrzałam na chłopaka i nieco się speszyłam. Spojrzałam w dół czując jak moje policzki się czerwienią.

Lenny? .-.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz