Olivia posłała mi ponure spojrzenie, a ja uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do Lenny'ego. Popatrzyłam na paczke od Sue i zapytałam
-Co może w niej być?
Chłopak popatrzył na mnie, a potem na paczke
-Nie wiem... Może jakieś wybitne wino?
-Wybitne wino?-parsknęłam śmiechem. Czarnowłosy chłopak zaśmiał się i podszedł do lodówki. Otworzył ją i zaczął czegoś szukać.
-Hej Avalon, pomożesz mi ogarnąć pokój?-usłyszałam za sobą głos Yo. Odwróciłam się do niego i uśmichnęłam kiwając głową na potwierdzenie. Poszłam z nim do salonu i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie wyglądało na takie, które koniecznie trzeba posprzątać.
-Avalon, orientuj się!-zawołał Yo. Nim się obejrzałam oberwałam poduszką w twarz. Pisnęłam i zrobiłam kilka kroków w tył, żeby odzyskać równowage. Yo zaczął się śmiać, a ja posłałam mu mordercze spojrzenie. Podniosłam poduszke z ziemi.
-Pożałujesz-warknęłam pod nosem i rzuciłam nią w chłopaka, który poleciał do tyłu lądując na sofie. Zaczęłam się z niego śmiać.
-Piękne lądowanie!-zawołałam ze śmiechem-Powinieneś zostać lotnikiem!
-Lotnikiem? Chyba lotniarzem-Yo zaczął się jeszcze bardziej śmiać. Uśmiechnęłam się.
-Też mi różnica-prychnęłam.
-Oj jest różnica!-zawołał Yo i uśmiechnął się chytrze. Skrzywiłam się i szybko odwróciłam, ale nie zrobiłam nawet kroku. Poczułam jak ręce Yo oplatają mój brzuch i ciągną najpierw w tył, a potem podnoszą do góry. Zaczęłam piszczeć i śmiać się jednocześnie, próbując wyrwać się z uścisku.
Jakąś godzine później czekaliśmy na Gage i Sue. Na stole stały przekąski przygotowane przez Olivie oraz prezenty dla solenizanta. Oparty o ściane stał BMX od Lenny'ego i Yo (a przynajmniej tak twierdził Yo). Kiedy ktoś zapukał do drzwi wszyscy się wzdrygnęliśmy i jak na zawołanie wstaliśmy. Sam otworzył drzwi, przez które z krzykiem wpadł Gage. Za nim śmiejąc się weszła Sue.
-Impreeeezaaaaaa!-wydarł się Michael. Sam przyłączył się do niego, a Gage przytulał wszystkich po kolei w "podzięce". Gdy przyszła moja kolej myślałam, że chłopak połamie mi żebra. A potem zaczęła się zabawa i picie..
Koło 2 w nocy Lenny odprowadzał mnie do swojego pokoju, w którym tymczasowo spałam ja.
-Coś ci potrzeba?-spytał stojąc w drzwiach i patrząc na mnie półprzytomnym wzrokiem. Pomyślałam przez chwile i spytałam niepewnie.
-Mógłbyś pożyczyć mi jakąś swoją koszulke..?
-Jasne..-mruknął i podszedł do komody. Otworzył ją i po chwili podał mi złożoną w kostke czarną koszulke. Rozłożyłam ją i przyłożyłam ją do siebie.
-Będzie wieeeelkaaa...-powiedziałam patrząc na siebie. Chłopak lekko się uśmiechnął i podszedł do drzwi.
-Na pewno w niczym ci nie pomóc?-zapytałam robiąc krok w stronę drzwi.
-Na pewno. Idź spać. Dobranoc Avalon-posłał mi delikatny uśmiech i zamnkął za sobą drzwi. Szybko przebrałam się w "piżame", która składała się z majtek i koszulki Lenny'ego. Podeszłam do okna i wyjrzałam na zewnątrz. Księżyc oświetlał pobliskie budynki i drzewa. Popatrzyłam na jeden z dachów. Coś co się poruszyło przykuło moją uwage. Zmrużyłam oczy i starałam się dojrzeć co to takiego. Przez całe moje ciało przeszedł lekki dreszcz. Czułam na sobie czyjś wzrok. Przez chwile patrzyłam na coś na dachu, a po chwili wycofałam się w głąb pokoju. Kładąc się na łóżku myślałam o tym czy to przypadkiem nie był ktoś z ekskorty poszukiwawczej.. Potrząsnęłam głową.
-Przecież to niemożliwe..-mruknęłam próbując przekonać sama siebie.
Czuje jak podłoga osuwa mi się spod nóg, a ja niekontrolowanie spadam w ciemność. Uderzam w coś z dużą siłą. Potem krzyk. Ktoś mnie woła. Po imieniu. Znam ten głos. Ale nie potrafie sobie przypomnieć do kogo on należy. Z cienia wyłania się ogromny stwór. Nie ma kształtu. Ale widze jego oczy. Wpatrują się we mnie. Cała drże ze strachu. Chrzęst po prawej stronie. Oczy natychmiast tam patrzą. Pojawia się pysk i ostre zęby. Znowu moje imie. Przypominam sobie do kogo należy ten głos i w tej samej chwili zębiska łapią tego kogoś i stwór go połyka. Słysze tylko mój krzyk.
Nagle otworzyłam oczy i podniosłam się szybko. Starałam się uspokoić oddech i bicie serca. Rozejrzałam się po pokoju i położyłam z powrotem głowe na poduszce. Zamknęłam oczy. Od razu zobaczyłam ostre zęby i świdrujące oczy. Natychmiast otworzyłam oczy. Pokręciłam głową i spróbowałam ponownie. To samo. I tak cztery razy. Z piątej próby zrezygnowałam. Usiadłam na łóżku i przeczesałam palcami włosy. Zagryzłam dolną warge. Popatrzyłam na drzwi i po krótkim wahaniu zeszłam z łóżka i na palcach poszłam do salonu. Na sofie zobaczyłam śpiącego Lenny'ego. W połowie był przykryty kocem. Podeszłam do niego i kucnęłam obok. Delikatnie szturchnęłam go w ramie. Zero reakcji.
-Lenny..-szepnęłam. To też nie dało skutków.-Lenny... Lenny obudź się... Prosze, obudź się.. Lenny..-szeptałam mu do ucha potrząsając nim lekko za ramie. Po chwili chłopak otworzył oczy. Przez moment patrzył na mnie nieprzytomnie. W końcu spytał
-Avalon? Czemu nie śpisz..?-ledwo zrozumiałam co powiedział. Z ludzmi, którzy na pół spią naprawde ciężko się jest dogadać.
-Nie moge..-jęknęłam.
-Co.? Dlaczego?
-Śnił mi się koszmar, nie moge zasnąć...-mruknęłam modląc się, żeby nie zapytał o treść tego koszmaru.
-Avalon... Idź spać, prosze cię... Jest 4 nad ranem, chciałbym się wyspać..
-Ale ja nie moge..
-Avalon, prosze cię..
-Ale Lenny...-przerwałam mu.
-No co?-zapytał podpierając się na łokciu. Przyjrzałam mu się. Był wyczerpany... Pokręciłam głową i lekko się uśmiechnęłam.
-Już nic. Masz racje.. Wróce spać..
-Ale na pewno?
-Tak. Wybacz, że cię obudziłam. Śpij dalej...-szybko wróciłam do pokoju. Wiedziałam jedno. Za nic na świecie nie zasne. Podeszłam do okna i otworzyłam je. Owiał mnie zimny podmuch nocnego powietrza. Odetchnęłam głęboko i spojrzałam na pierścień. A gdyby tak... Zjęłam pierścień i rzuciłam go na łóżko. Rozłożyłam wielkie skrzydła i wzbiłam się w powietrze...
Siedziałam na łóżku i tępo patrzyłam na sufit. Zerknęłam na zegarek. Dochodziła 9, a w domu wszyscy nadal spali. Spojrzałam na półke powieszoną wysoko pod sufitem. Stały na niej dwa pudła, a pomiędzy nimi coś błyszczało. Powoli wstałam i podeszłam do ściany, na której wisiała ows szafka. Była tak wysoko, że spokojnie pomiędzy nią, a moją głową zmieściłaby się jeszcze jedna ja. Warknęłam pod nosem i postawiłam stope na najniższej szafce. Ręką złapałam najwyższej, do której sięgałam. Drugą noge postawiłam na kolejnej szafce. Gdy już prawie sięgałam do intetuesującej mnie półki ktoś zapukał do drzwi. Znieruchomiałam.
-Avalon?-po głosie poznałam, że to Lenny. Chłopak otworzył drzwi i skamieniał widząc mnie wiszącą na półkach. Zerknęłam szybko na niego. Poczułam jak noga ześlizguje mi się z szafki. Spróbowałam złapać coś błyszczącego, ale zamiast tego złapałam jedno z pudeł. Spadłam z piskiem na podłoge, a po chwili runęła na mnie zawartości pudła. Na koniec pudło spadło mi na głowe i nic nie widziałam. Czułam jak palą mnie policzki i cieszyłam się, że mam to pudło na głowie.
Lenny? ^^'
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz