-Jasne. - Przytaknąłem zabierając jabłko z tacy. Chwilę później wraz z Avalon byliśmy na dworze.
-Daleko ta dziewczyna mieszka?
-Może trochę... Potem pokaże Ci okolice miasta.- Królewna schowała ręce w kieszenie. Szliśmy rozmawiając o prezencie dla Gage. W pewnym momencie zobaczyłem dwie znajome twarze. Zmrużyłem oczy i przyjrzałem się. Chwyciłem mocno dziewczynę i skręciłem z nią w ciemną uliczkę. Oprałem się o starą ścianę, przyciskając do niej Avalon. Dziewczyna była zagubiona....
-Co.. co ty robisz?
-Szukają Cię. - Spojrzałem się w bok. Akurat przechodzili, nie patrzyli w boki tylko przed siebie. Gdy zniknęli mi z oczu spojrzałem na królewnę. Uśmiechnąłem się i odsunąłem. Poczułem niezręczną chwilę.
-To... możemy iść dalej. - Walnąłem od czapy i wyszedłem z uliczki. Odetchnąłem.
Kilka minut później byliśmy przy drzwiach od domu dziewczyny Gage'go. Zapukałem i czekałem...
-Oo.. hej Lenny.- Wzrok Sue przeniósł się na Avalon.
-To jest Avalon, będzie przez dłuższy czas mieszkać z naszą grupką
-Miło mi, jestem Sue.- Kącikiem ust uśmiechnęła się do królewny. Wtem zapytała. - To co chcecie?
-Gage u Ciebie jest?
-Jasne, bierze kąpiel.
-To... przytrzymasz go kilka godzin od domu? Jego urodziny i trzeba zorganizować jakąś imprezkę.
-Aaa... to tak przy okazji, dołączcie ten prezent do waszych. - Podała nam paczkę. - Tylko ostrożnie. Jakbym miała kłopoty napisze.
-Dobra, dzięki.- Trzymając paczkę wyszliśmy na ulicę.
-Chcesz z tym chodzić?
-Przydałby się jakiś wóz...
-Wyczaruj sobie,
-Nie taki zły pomysł.- Mruknąłem pod nosem i pomyślałem nad zaklęciem. Przeczytawszy całą księgę z magią można było pomylić wiele zaklęć. Przymknąłem oczy, sięgnąłem głębiej swej duszy i otworzyłem oczy. Ku mym oczom ujawnił się Porsche Cayenne S. Zerknąłem na dziewczynę.
-Ciekawy gust.
-No wiem. - Uśmiechnąłem się i włożyłem paczkę na tylne siedzenia. Po czym usiadłem za kółkiem. Avalon usiadła na miejsce pasażera...
Zjawiliśmy się w sklepie sportowym. Szukaliśmy BMX'a dla Gage, jako prezent. Miał swój, jednak sprzed kilku lat. Wraz z Avalon pomyśleliśmy, że będzie to dobry pomysł na prezent. Chętnie bym i sobie kupił, ale nie miałbym na to czasu. Po wyjściu ze sklepu Avalon zapytała:
-Po co wydawać pieniądze, możesz to wyczarować...- Zaśmiałem się ironicznie.
-Hyh... Jeszcze by mi się coś nie udało. Zresztą nie można mieć wszystkiego od tak. - Ciemnowłosa przewróciła oczami uśmiechając się.
W chwili wolnej pokazałem jej kilka miejsc jak dobre restauracje, galerie, sklepy z ciuchami, żywnością, sklepy monopolowe... oraz parki, skateparki, kilka miejsc z klubami oraz tam, gdzie zawsze można było zobaczyć nadzwyczajny krajobraz. Przy tym ostatnim miejscu, dziewczyna chyba zupełnie "odleciała". Było to bowiem za miastem, przy dolinie gdzie znajdowały się wysokie wzgórza. Gdy się weszło na nie, widać było całe miasto, okoliczne wsie i naturę. Słońca też nie brakowało... Spoglądając w dół było widać życie zwierząt niedaleko rzeki....
Po krótkiej wycieczce wróciliśmy do miasta po jakiś alkohol i ciuchy dla królewny gdyż na tym świecie miała ich mało.. bardzo mało.
-Czemu o mnie tak dbasz? - Zapytała w drodze do domu.
-Jesteś podobno przyszłą królową terenów Victora. Pomimo, że sądzę... to, że...
-No co?
-Że to nie jest prawowity władca piekła, każdy który przebywa z jego córką, synem, rodziną... po prosu powinienem.
-Powinieneś? A chcesz? - Prowadząc samochód spojrzałem w bok. Zacisnąłem zęby i nie zamierzałem odpowiedzieć. W końcu dojechaliśmy do domu...
-No w końcu! Gdzie byliście?
-Po prezent dla niego, alkohol, u Sue i pokazałem jej miasto. - Położyłem na stół paczkę od Sue oraz oparłem BMX'a o ścianę. Avalon odłożyła alkohol do lodówki.
-Jedzeniem i piciem ja się miała zająć...- Dodała Olivia.
-To taki bonusik...- Odparła Avalon z kaprysem.
Avaaalooon? Flaakiii z Olejeeeem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz